Czy mam być obojętna tak jak rodzina i mieć gdzieś to że nie można go wykąpać i ze krzyczy z bólu? No i oczywiście na nas , jak go prosimy żeby do łóżka się położył a nie cały dzień siedział w jednym miejscu
Czy mam być obojętna tak jak rodzina i mieć gdzieś to że nie można go wykąpać i ze krzyczy z bólu? No i oczywiście na nas , jak go prosimy żeby do łóżka się położył a nie cały dzień siedział w jednym miejscu
Jeszcze dodam , że córka mi powiedziała że karetki nie mam wzywać tylko do niej dzwonić i tak robię ale co z tego skoro nic nie robią. uważają ze jak jest dwóch opiekunów to musimy dać radę. Dawaliśmy ale teraz musielibyśmy dziadka nosić na rękach .a ze strony rodziny zadnej pomocy nie ma jeśli chodzi o jakąs przeróbkę łazienki czy lift.Tu chyba ikt nie dałby rady wytrzymać. Nie mamy dnia wolnego ani pauzy a wymieniać się za bardzo nie możemy bo do dziadka są potrzebne 2 osoby
Może powinnaś to powiedzieć własnie rodzinie, skoro tak dalej będzie, to rezygnujecie bo jesteście, jak w poprzednim poście wspomniałaś osobami, a nie wielbłądami. Nie wspominjąc o barku wolnego...to już naprawdę przesada. Działaj bo sama widzisz, ze rodzina Ci nie pomoże.
Jedyne działanie to dokonczenie kontraktu i nie wracanie na to miejsce.Doczytałam o braku wolnego....Poza tym czy Wy jesteście dźwigi jakieś ,żeby 100kg targać na rękachdajcie sobie spokój,żadna kasa nie zastapi jak się Wam zdrowie posypie.Rodzina nie docenia,zwala na was cały ciężar,to częste w D-jest opiekunka to wg nich kłopot z głowy.Mówi Ci szukajcie czegoś innego!
To,że nie jesteś obojetna nie zmienia faktu ,że nie masz żadnych możliwości poprawy tej sytuacji.Betonowej rodziny nie przeskoczycie.
Jeszcze dodam , że córka mi powiedziała że karetki nie mam wzywać tylko do niej dzwonić i tak robię ale co z tego skoro nic nie robią. uważają ze jak jest dwóch opiekunów to musimy dać radę. Dawaliśmy ale teraz musielibyśmy dziadka nosić na rękach .a ze strony rodziny zadnej pomocy nie ma jeśli chodzi o jakąs przeróbkę łazienki czy lift.Tu chyba ikt nie dałby rady wytrzymać. Nie mamy dnia wolnego ani pauzy a wymieniać się za bardzo nie możemy bo do dziadka są potrzebne 2 osoby
Jeszcze dodam , że córka mi powiedziała że karetki nie mam wzywać tylko do niej dzwonić i tak robię ale co z tego skoro nic nie robią. uważają ze jak jest dwóch opiekunów to musimy dać radę. Dawaliśmy ale teraz musielibyśmy dziadka nosić na rękach .a ze strony rodziny zadnej pomocy nie ma jeśli chodzi o jakąs przeróbkę łazienki czy lift.Tu chyba ikt nie dałby rady wytrzymać. Nie mamy dnia wolnego ani pauzy a wymieniać się za bardzo nie możemy bo do dziadka są potrzebne 2 osoby
Jedno mnie zastanawia. Przygotowanie tych osób do pracy przy obłożnie chorym. Przecież mycie chorego w łóżku to nie jest koniec świata. Trzeba się tego nauczyć i po problemie ( ja nauczyłem się jako Wolontariusz w Hospicjum). Gorzej ta opuchlizna nóg z tym trzeba działać. A z rodziną to trzeba konkretnie rozmawiać. Nie zadziałają to 112 i po wizycie 2-3 krotnej rodzina zrozumie, że musi działać.