Muszę z kimś popisać, właśnie umarła moja PDP. Nie dam rady sama, umarła mi na rękach.

Przytulam Cie mocno.

Muszę z kimś popisać, właśnie umarła moja PDP. Nie dam rady sama, umarła mi na rękach.
Muszę z kimś popisać, właśnie umarła moja PDP. Nie dam rady sama, umarła mi na rękach.
Muszę z kimś popisać, właśnie umarła moja PDP. Nie dam rady sama, umarła mi na rękach.
Muszę z kimś popisać, właśnie umarła moja PDP. Nie dam rady sama, umarła mi na rękach.
Dzięki za miłe słowa, tak, noc minęła, ale raczej bez mojego udziału. Przy śmierci byłam mojej prawdziwej Babci, ale odchodziła przez kilka dni, a tu nagle, miałam PDP położyć spać, siedziała na łożku i zaczęło się. Kompletnie jestem rozwalona, nie mam pojęcia co mam robić, chyba jeszcze dzisiaj zadzwonię do agencji, prawda? Nie nadaję się chyba do tej pracy, po dwóch tygodniach za bardzo się zżyłam z PDP.
Oczywiście dzwoń do agencji i to już, rano. Różnie jest w takich sytuacjach - zjedziesz do domu, jak chcesz, albo agencja znajdzie Ci nowe miejsce, albo jeszcze do końca miesiąca zostaniesz w domu Pdp. To trzeba ustalić.
Przytulam.
Dzięki za miłe słowa, tak, noc minęła, ale raczej bez mojego udziału. Przy śmierci byłam mojej prawdziwej Babci, ale odchodziła przez kilka dni, a tu nagle, miałam PDP położyć spać, siedziała na łożku i zaczęło się. Kompletnie jestem rozwalona, nie mam pojęcia co mam robić, chyba jeszcze dzisiaj zadzwonię do agencji, prawda? Nie nadaję się chyba do tej pracy, po dwóch tygodniach za bardzo się zżyłam z PDP.
Dzięki, ale czy wszyscy tak szybko się przywiązujecie ?
Kobietko nie załamuj się i nie rozczulaj. Pomśl, że pdp ma już święty spokój i jest w lepszym świecie. To przykre, że akurat na Twoim pierwszym wyjeździe Ci się śmierć przytrafiła ale spójrz na to inaczej. Skoro tak, to postaraj się oswoić z myślą, że w naszej pracy śmierć jest elementem pracy. Pracujemy ze starymi ludźmi. Śmierć przychodzi i zabiera. A Ty usiądz spokojnie, zrób sobie mocną kawę i pomyśl bez emocji. Nie mów, że się nie nadajesz do tej pracy. Po prostu jesteś zaskoczona i w lekkim szoku. Przejdzie Ci. Nie panikuj, pozbieraj się i myśl rozsądnie. Trzymam kciuki :przytula: Ja jak mi zmarła pdp nie zostałam na pogrzebie. Pieronem się spakowałam i zjechałam do domu. Uznałam, że to nie moja rodzina i nie muszę tego przeżywać do końca. Lepiej chronić swoje emocje a ja niecierpię pogrzebów.
Nie rozczulam się, tyle, że akurat przy mnie to się zaczęło, właściwie skończyło i to najtrudniejsze dla mnie. Dzięki, właśnie zrobiłam kawę. I powoli jakoś się ogarniam. Czy można znieczulić się na takie sytuacje ? Nawet jeśli są wpisane w ten zawód ? Chyba chciałabym nadal to robić, lubię pomagać, jeśli mogę. A tu przy okazji człowiek zarabia, więc...Muszę spokojnie to jakoś przemyśleć, ale dzięki za dobre i mądre słowa.
Dzięki, ale czy wszyscy tak szybko się przywiązujecie ?