Polfa i Orlen dostały zlecenie na produkowanie płynów dezynfekujących . To PAN PREMIER ruszył sprawę . Nie bedzie tak żle , jak w Niemczech . Wódka będzie do dezynfekcji wewnętrznej a te płyny do zewnetrznej . Już sie uspokoiłam :yahoo:

Polfa i Orlen dostały zlecenie na produkowanie płynów dezynfekujących . To PAN PREMIER ruszył sprawę . Nie bedzie tak żle , jak w Niemczech . Wódka będzie do dezynfekcji wewnętrznej a te płyny do zewnetrznej . Już sie uspokoiłam :yahoo:
Czy to nie przesada?
Nie wiem...
https://www.wiesci24.pl/2020/03/04/panika-w-sklepach-ludzie-wykupuja-jedzenie/
Nie jestem plochliwa :-) ale..... dxisiaj robilam zakupy w bawelnianych rekawiczkach . Korzystam z windy i wozka na zakupy . Niech tam sobie, ktos zarty stroi , mnie to nie rusza .
Na smsa żadnej odpowiedzi, więc napisałam e-maila z prośbą o możliwie najszybszy zjazd do domu. Najpierw szefowa chciała mi odesłać tylko wytyczne, co do zachowania procedur, jakie wykreślił Sanepid. Potem, że wracając mogę też się zarazić, że jej kezanka wracała z Brukseli z zapaleniem płuc i zaraz z lotniska zabrali ją do szpitala. Stanowczo ale zdecydowanie odpowiedziałam, że nie czuję się tutaj bezpieczna, a informacje to ja mam na bieżąco w niemieckiej telewizji. Bo to, co udostępniają w Polsce, to wola o pomstę do nieba. Nie sieję paniki i jeśli miałabym zachorować, niech to się stanie w Polsce, gdzie mam Rodzinę i bliskich. Stanęło na tym, że szuka mi zmienniczki i da znać, jak najszybciej. Trudno, mogę tu wrócić, ale gdy będę już całkowicie pewna, że nic mi nie grozi. Wiem, mogę się przewrócić, złamać coś tam sobie itp. Ale... u siebie. Tutaj w takim stresie nie mogę pracować.
A ja z innej beczki.Wczoraj gdy z pracy wróciła córka mojego pdp powiedziała,że z uwagi na koronawirusa odwołała w przyszłym tygodniu urlop w Polsce,że wiele osób tak robi w DE-odwołuja wyjazdy,przekładają urlopy.Nie wspomne juz ,że i ona i senior sa przeziebieni,co napawa mnie zrozumiałym lękiem,choć zachowuję wszystkie środki ostroznosci.Mam jednak normalnego,ludzkiego stracha i dzis dzwonię do firmy z opcją zjazdu do domu .Nie wiem,co mi odpowiedzą.Będe cos wiedzieć,dam znać.
Maluda rozumie Twoją decyzję. Ja jak przyjechałam to syn dziadka był tak.chory że tylko sobie w duchu pomyślałam, że jak się od niego nie zarazę to będzie cud. Dziadek też zskatarzomy i kaszlący do dzisiaj. Ja załapałam katar. Jeszcze 4 dni mi zostały i prawdę mówiąc bardziej boję się kontaktu z synem i synowa jak wrócą z urlopu niż podróży
W ogóle zawsze w pracy najbardziej boję się choroby bo jak już chorować to w domu, w swoim kraju wśród bliskich.
Teraz zadaje sobie takie pytanie jak oni.by się czuli jak ja bym przyjechał taka chora do nich? Zastanawiałam się również co by powiedziała firma jak bym odmowila wyjazdu?
Pisałam już, że nie zamierzam wyjeżdżać do pracy dopóki sytuacja się nie uspokoi.
Trzymam kciuki, żeby znaleźli szybko zmienniczkę dla Ciebie :przytula:
Dziękuję bardzo Kika, tym bardziej mi zależy na jak najszybszym zjeździe, bo Piotr przebąkuje o grypie. O niego najbardziej się martwię.
Nie wiem kto to jest Piotr ale z grypa można sobie dać radę. Oczywiście nalezy pozostać w domu, żeby jak to się mówi nie przeziebic grypy. Mój syn i jego narzeczona byli obowiązkowo szczepieni na koszt zakładu pracy przeciwko grypie a i tak zachorowali i teraz oboje na zwolnieniu siedzą w domu.