dziękuje wszystkim Paniom za ciepłe slowa :)
.jestem teraz w Niemczech....w Szwabii...land niemiecki dla wielu kojarzony z Poznaniem....i to nie ze względu na piękno wielkopolski...ale ze względu na sposob zycia,myslenia ludzi tam mieszkajacych....
.Szwabia leżąca w pieknym miejscu....piękna krajobrazowo...z mnogościa lasów, łąk...i wioski...jakże inne niż te widziane u góry Niemiec...gdzie czesto przypominaja wioseczki z naszych bajek dziecinstwa....
tutaj w Szwabii wioski to nasze polskie pogeerowskie zabudowania...ruiny...brudne okna, firanki nie prane od wieków...które zapomnialy juz dawno co znaczy kolor biel...często przystaje i zastanawiam sie nawet czy tutaj ktos jeszcze mieszka....czy moze jest to ruina juz opuszczona...czesto przed domem stoi samochód...i tylko to świadczy ze tam mieszkaja ludzie...i ten brak kwiatów....ta szarość..szarość wsi..
.dom w którym jestem tez jakby niezauwazony,zapomniany jest przez Boga...przez okna nie dostaje sie swiatło słoneczne...bo tuz przed oknami stoi ..chyba stodoła..zasłania świat...zasłania słońce...i w tym domu żyje stary mężczyzna /mój pacjent/ inwalida bez nogi...człowiek który sie nigdy nie usmiecha..chyba ,że w telewizji w jakimś filmie ktoś się potknie...to wtedy jest zabawne dla staruszka....staruszka, który oszczedza wode..więc sie nie myje...staruszek który w tym w czym śpi.. w tym i porusza się w dzień...staruszek,który aby tylko zaoszczedzić chciałby zmywac naczynia na sucho...a najlepiej to jeść suchy chleb..wtedy nie ma talerzy do zmywania...jakaż to oszczednośc.....
mój staruszek bardzo ubolewa ,że teraz dni coraz krótsze...ze szybko jest ciemno...jest jednak zapobiegliwy ..i na to znalazł sposob...do godz. 19 siedzi po ciemku...przy grzejniku nastawionym na 1...siedzi blisko niego....ale nieraz zaswita mu mysl....ze jeszcze bardziej zaoszczedzi..gdy pojdzie do łozka pod pierzyne....tam ciepło...no i tanio....
mój staruszek zna tylko te wieś....dwadziescia pare domow...nigdy nie przekroczył bram wsi...bo i po co...tam przeciez nie ma nic czego nie zna....za brama gdzie ludzie zabiora mu pieniadze, które tak skrupulatnie chowa i czesto liczy....niedawno..bo przeciez mamy okres juz przedswiateczny w telewizji pokazywano zabawki dla dzieci...klocki, maskotki, lalki...pokazano tez ceny...oburzenie mojego staruszka nie mialo granic....tyle pieniedzy na dzieci wydawac...olaboga !!!! ....po co ..i na co ?...
kiedys pod nasze drzwi zawitał kotek...był zmarznięty...widzialam ze jest glodny.....dałam mu w miseczce troche mleka....niestety moj zabiedzony kotek nie skosztował....do akcji wkroczył dziadek ze taka rozrzutność....ze mleko kosztuje......
.a ja siedze w tym swoim kąciku..i patrze ...i sie dziwuję...dziwuje sie..gdy widzę mojego staruszka gdy na bochenku chleba który bedzie spozywał kreśli znak krzyża...dziwuję sie...a w uszach dźwięczy mi melodia....melodia znana wszystkim..." wesołe jest życie staruszka ""...
.a mój kotek?...dziele się nim swoja niedolą..i tymi kilkoma kroplami mleka..../EE/

/tekst napisany tuz przed świętami Bożego Narodzenia 2013 roku/