,,Słowem, wygodna nuuuuuuuuda...Mało mają znaczących dla świata artystów, bo w takim uporządkowanym świecie zostaje się raczej księgowym niż malarzem czy pisarzem. Poza tym sztuka rodzi się w niedostatku, cierpieniu, zmaganiu się ze sobą, a z czym się tu zmagać? Z przewidywalnością i dobrobytem? Lubię Szwajcarię i cenię, żeby nie było, że się czepiam, tak sobie tylko gaworzę.... ''
Zacytowałam post Romany z innego topiku - uznałam , ze odpowiedź będzie bardziej pasować tutaj .
To nie do końca jest tak. Dobrobyt tego kraju powstał z ciężkiej pracy pokoleń. A warunki tu niełatwe , teren trudny , doliny często oddalone od siebie a kiedyś bywały po parę miesięcy odcięte od świata. Do dziś przełęcze Furka , Nufenen , Klausenpass i wiele innych sa przejezdne od połowy maja do września . Gdyby nie Gotthardtunnel , połaczenie z południem byłoby bardzo trudne. W takich warunkach rodzi się związek z przyrodą , szacunek do niej , umiejetnosc jej wykorzystania . Takze piekno krajobrazu niejako ukształtowało architekturę , która do niego pasuje , jest jego częścią .Widać to w starych , pięknych drewnianych domach - liczących czasem po 200 lat a nadal zamieszkałych i w doskonałym stanie.

Zresztą i w miastach nie brak ,,perełek architektonicznych '' - choćby Zurich .
Przedmioty użytku codziennego tez bywaja pieknie zdobione . Zaś chyba najbardziej mozna podziwiać zegarki - proste lub udziwnione , eleganckie lub fantazyjne - gdyby nie ceny to właściwie każdy znalazłby coś dla siebie.
Dbaja o wystrój domów - mnóstwo pieknych kwiatów , choć czasem , w wysoko połozonych wioskach niedługo sie nimi cieszą - we wrzesniu juz bywa śnieg.

Swiętują też chetnie , często te święta sa zwiazane z praca i przyrodą . Szczególnie powrót stad z wysoko położonych pastwisk jest świetem w całej Szwajcarii. Zwierzęta nosza na głowach piekne dekoracje , paterze biale koszule .

Uprawiają sport - i nie o narciarstwo mi nawet chodzi a o bardziej ekstremalne sporty . Niezwykle popularne sa motolotnie.

Znajomy Szwajcar latał tak na wys ponad 3 tys metrów .Fantazji im zreszta nie brak , Końcem lata rozgrywany jest na Klausenpass (prawie 2 tys m wysoka przełęcz )rajd zabytkowych samochodów. Podziwiam - te serpentyny i brak barierek zabezpieczajacych podnosza adrenaline nawet w nowoczesnym samochodzie,cóz dopiero w tych kilkudziesiecioletnich.
Wiele by jeszcze mozna o tym pisać , to temat- rzeka . Ja też piszę tylko o tym , co sama widziałam .A jest jeszcze Locarno i Ascona z piękną architekturą . Ale o tym moze kiedyś wiecej napiszę . Tym bardziej , ze się znowu wybieram do Locarno.