No Hawana,czekałam na coś takiego. Marta skonczyła przed czasem i zaczynalo wiać nudą. Pisz co ci się przypomni,czego nie chciałaś i czego byś nie napisała.
Postanowiłam trochę popisać, tak dla laby, albo jako kathsarsis ( jak będzie trzeba), bo jak akcja się będzie rozwijać, tego nie wiemy( ja i Wy). Przed pierwszym kliknięciem przeczytałam regulamin i od razu się do niego odniosę. Otóż życzę sobie komentarzy, licznych uwag Czytelników, humoru wszelakiego, w tym rubasznego, a jak mi się coś nie spodoba, to sama piszącemu dam po łapkach. Znawców sztuki informuję, że tutaj tabulator nie działa, więc muszą wygląd tekstu zaakceptować. To by było na tyle.
Przyjechałam wczoraj.Zaczynam w nowym miejscu, z nową podopieczną. Pani jest po udarze, jednak częściowo mobilna i mówiąca. Robi sympatyczne wrażenie, chociaz jest dość powściągliwa.Na jej miejscu też bym się tak zachowywała, bo skąd niby ma biedaczka wiedzieć czy ta "owieczka" hawana, przybyła do jej domu nie ma czasem wilka za skórą? Na razie czuje się bezpiecznie, bo w otoczeniu bliskich-córki i przyjaciela od serca.Ja się przyuczam, dostosowuję, no i... wypakowałam się! Po otwarciu mojej szafki spotkała mnie niespodzianka, która miło podrażniła mój zmysł powonienia.Na półeczce wylegiwało się zielone mydełko fa, pięknie pachnące
