Taki mi artyuł ostatnio wyskoczył. Ja trafiałem dotychczas zawsze na dobre dzieci seniorów którymi się zajmowałem, ale ponoć różnie bywa:
https://www.onet.pl/styl-zycia/facet-xl/opiekowalam-sie-seniorami-dzieci-niektorych-to-prawdziwe-potwory/2nx8rvq,30bc1058
ja podobnie jak Ty, zazwyczaj dzieci moich podopiecznych albo są zainteresowani i pomagają albo po prostu się nie wtrącają. ale trzeba pamiętać że jak sie trafi jakiś konflikt to my nie jesteśmy od jego rozwiązania. trzeba się tylko skupić na podopiecznym i na swojej pracy, bo w sumie to wiadomo że różnie bywa...
Ulubiony topik Luke .Zawsze trzymał rękę na pulsie
Już by napisał, że zbliża się względny choć krótki okres spokoju na ukraińskim froncie .
Dobrze mówisz. Ja sobie zawsze powtarzam, że moją rolą jest pomaganie podopiecznemu, a nie zbawianie całego świata. Praca opiekuna to nie telenowela, żebym się pchał w rozwiązywanie konfliktów.
Fajny artykuł Luke. Przeżyłam podobną sytuację. Przez prawie 40 lat szukałam przyjaciółki z podstawówki. Pomagali mi znajomi z naszej klasy, z miejscowości gdzie mieszkałyśmy. Myślałam, że to będzie łatwe, bo była wtedy córką miejscowego lekarza. Nawet w Niemczech, w Kassel znalazłam Jej bratową... W końcu pomógł Facebook. Dowiedziałam się, że Ewa pracuje w toruński oddziale TV. Zadzwoniłam tam. Trochę to potrwało. W końcu telefon odebrała Ewka, ale mi serce waliło. Nie rozmawiałyśmy długo, wysłała mi swoje zdjęcie, umówiłyśmy się na później w Toruniu po moim powrocie z De. Nie odbierała już telefonu. W dniu Imienin próbowałam się dodzwonić i złożyć życzenia. Nie odebrała. I tak skończyły się moje poszukiwania. Do dziś zastanawiam się, dlaczego nie chciała się spotkać? Już się nie dowiem.